Z przyjemnością patrzył jak jej krew wsiąka w dywan, który już dawno zmienił barwę z białego na szkarłatny.
Nie znał się na anatomi, ale był prawie pewien, że to co leży obok jej głowy jeszcze przed chwilą było nerką, a jej ucięta ręka wbita jest w żołądek.
Wiedział, że jej już nikt nie poskłada w całość.
Jeśli chodzi o jej męża...
Tu nie było wątpliwości. On już dawno był martwy.
Jego głowa zdobiła teraz żyrandol, urwane genitalia przybite były pod zdjęciem ślubnym - przedstawiającym tych dwoje, jeszcze nie pokrojonych na kawałki - a resztę ciała wrzucił do kominka i podpalił.
Do załatwiania została już tylko ta ich młoda latorośl.
Aktualnie związany i wrzucony do komórki pod schodami chłopak już trząsł się cały na myśl co go czeka.
Nikt nie dałby rady wyciągnąć bo stamtąd siłą.
Po kilku zaklęciach wisiał głową w dół nad zwłokami własnej matki.
- Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę - powiedział Severus Snape przejeżdżając nożem po policzkach swojej ofiary - ale to jedno z przyjemniejszych zadań, które wykonuję. - Wbił chłopakowi nóż w brzuch. - Cieszę się, że to ja miałem je wykonać...
- Jesteś pieprzonym psychopatą - warknął młodzieniec resztkami sił.
- Stul pysk Dursley - odwarknął Snape, ucinając język ofierze.
Tłuszcz stanowił naprawdę niezłą warstwę ochronną, ale nie miał szans z jego nożem.
Kilka cięć i flaki były na wierzchu.
Gdy Severus wyciągał oko chłopakowi towarzyszący temu dźwięk wydał się mu tak zabawny, że po chwili zrobił to samo z drugim.
Chciał się jeszcze pobawić z ostatnią ofiarą, ale musiał się opanować.
Nie po to tu był.
Patrząc w - już martwe - oczy Petuni Dursley szepnął cicho:
- To za Lily, szmato...
Po czym wbił nóż w serce jej syna.
Napisał jeszcze na ścianie krwią kobiety:
"I na Ciebie przyjdzie pora HP!"
I w spokoju odszedł.
Misja wykonana.
"Lily będzie szczęśliwa..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz